Menu
Strona Główna Strona Główna
SERWIS informacyjny
Archiwa
Odnośniki
Galeria
Zawodnicy
Judo Bielany Cup
Pytania i odpowiedzi
Kontakt z nami
Wyniki  Wyniki
JUDOVISION JUDOVISION
Technika Technika
Technika Technika
Zaloguj się





Hasło?
Strona Główna arrow SERWIS informacyjny arrow Polska arrow Waldemar Legień
Waldemar Legień Utwórz PDF Drukuj
Redaktor: Administrator   
23.11.2008.

"Szkoda mi mojej twarzy"

Sport | 2008.11.20 08:19

Waldemar Legień, dwukrotny mistrz olimpijski, nie chce już zostać prezesem Polskiego Związku Judo.

Trzy miesiące temu dwukrotny mistrz olimpijski w dżudo Waldemar Legień deklarował, że będzie się ubiegał o fotel prezesa Polskiego Związku Judo. Rozważał możliwość powrotu z Francji, gdzie od 16 lat żyje i pracuje. Swoją kampanię przedwyborczą planował rozpocząć podczas wrześniowych mistrzostw Polski w Bielsku-Białej. Tam jednak Legień się nie pojawił. Ostatecznie podjął decyzję, że odpuści sobie przewodzeniu polskiemu dżudo i - przynajmniej na razie - zostaje z rodziną we Francji. Dlaczego?

Decyzję o tym, że sobie odpuszczam, podjąłem już przed miesiącem - mówi najlepszy w historii tej dyscypliny zawodnik. - Podczas pobytu na turnieju w Cetniewie, a potem po powrocie z igrzysk w Pekinie, spotkałem się z grupą ludzi, którzy namawiali mnie, bym wziął stery PZJ w swoje ręce. Wydawało mi się, że jestem do tego dostatecznie dobrze przygotowany i gotowy wystartować w wyborach na prezesa związku. Na prezesa urzędującego. Wróciłem do Francji, by tu pozamykać swoje sprawy. Szybko jednak okazało się, że Legienia widzą w polskim dżudo, ale niekoniecznie jako prezesa. Miałbym inne zadania. Oczekuje się ode mnie, bym sprawił cud, bym tę dziurę, jaka powstała w polskim dżudo - trzecie igrzyska bez medalu, podobnie jak dwa ostatnie MŚ - zasypał w ciągu roku. A jeśli szybko się nie uda - to dziękujemy. Ja za to też dziękuję. Mam swoją pracę i rodzinę, za którą jestem odpowiedzialny. Na udział w takiej kampanii „szkoda mi mojej twarzy”. Nie chcę wchodzić do tego bałaganu, jaki panuje w PZJ. Nie widzę, by w środowisku istniała chęć zmian - tych starych, doświadczonych, na młodych, bardziej nowoczesnych. Budowanie przyszłości tej dyscypliny w oparciu o budżetowe pieniądze, które będą coraz mniejsze, niczego nie zmieni. We Francji budżet związku oparty jest w 80 proc. na wpływach sponsorskich. W Polsce to 5-8 proc. Nie wiem, z kim my chcemy pojechać na igrzyska do Londynu.

- Polskie dżudo jest coraz bardziej anonimowe. Brakuje znaczących sukcesów na macie, jeszcze gorzej jest z naszą reprezentacją we władzach europejskich, o światowych nie mówiąc. Nieformalnie próbował pan w różnych sytuacjach, przy okazji kongresów EJU, wspomagać polskie delegacje, wykorzystując swoją powszechną w tym środowisku „rozpoznawalność”. Czy i od tego Legień się odcina? - Nie ukrywam, że swoją kampanię, by wejść do EJU, prowadziłem i podczas kongresu w Warszawie zgłosiłem swoją kandydaturę. Na oko wszystko było OK, wydawało się, że mogę liczyć na poparcie władz PZJ. Po prawie roku - cisza, nikt nic nie mówi, a poczta pantoflowa donosi, że w związku są ludzie, którzy chcą realizować w tej mierze swoje ambicje. Poczekam do grudnia, kiedy w EJU odbędą się wybory. Ja naprawdę nie muszę reprezentować Polski na ME, MŚ czy igrzyskach. Będę na tych imprezach za własne pieniądze. Stać mnie na to. - Już po wakacjach mówił pan o tym, że kończy pracę w paryskim klubie jako trener. Co dalej?

- Tu nic się nie zmieniło. Z końcem roku rozstaję się z dotychczasowym pracodawcą. Chwilę odpocznę, więcej będę z rodziną. Czekam. Mam kilka ofert pracy, ale nie spieszę się z wyborem. Przed 16 laty też czekałem, rozważyłem wszystkie za i przeciw, i dokonałem na koniec bardzo dobrego wyboru, wyjeżdżając do Francji. Mam nadzieję, że tym razem też tak będzie. Wybory nowego zarządu Polskiego Związku Judo odbędą się 13 i 14 grudnia w Warszawie. 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Template designed by Lavinia  Template Valid w3c XHTML 1.0