|
Redaktor: Administrator
|
|
24.07.2008. |
Medal w Pekinie może uratować życie syna polskiego judokiSuper Express/DB /22.07.2008 11:31Polski judoka Krzysztof Wiłkomirski walczy o życie syna. Jeśli stanie na podium IO w Pekinie, zdobędzie pieniądze na kosztowną operację serca małego Franka. Kiedy za trzy tygodnie judoka Krzysztof Wiłkomirski wyjdzie w Pekinie na matę, stawka będzie ogromna. Nie tylko medal olimpijski, ale także życie jego ciężko chorego synka. Jeśli stanie na podium, wygra pieniądze na kosztowną operację serca 11-miesięcznego Franka.
Okres ciąży był koszmarem. Jeszcze zanim Franek przyszedł na świat, lekarze wydali wyrok: dziecko ma tylko jedną komorę serca. Po porodzie dramat drżących o życie synka rodziców trwał, tak jak cierpienia maleństwa. Liczne zaburzenia krążenia, trzy operacje, kilka zakażeń, niedotlenienie mózgu i wiele tygodni pod respiratorem - wszystko to w ciągu kilku pierwszych miesięcy życia. Teraz mały Franek czuje się lepiej, ale potrzebne są kolejne zabiegi. A te są kosztowne. - Walczymy obaj, ja i mój mały synek - mówi łamiącym się głosem Krzysztof Wiłkomirski, medalista MŚ i ME. - On o to, żeby wyzdrowieć, a ja o to, żeby dla niego zdobyć medal. Mamy blisko rok, żeby zebrać 70 tysięcy złotych na kolejną operację - wyjaśnia sportowiec.
Za wywalczone w Pekinie złote medale polscy sportowcy dostaną od PKOl po 200 tysięcy złotych. Srebro warte będzie 150, a brąz 100 tysięcy. Wiłkomirski będzie się więc bił w Pekinie jak szalony.
- Czuję się naprawdę mocny - przyznaje. - Moi koledzy na macie mówią, że jestem bardzo dobrze przygotowany pod względem siły i kondycji.
|